Niedawno pisałem o tym, że nie ma idealnego zestawu słuchawkowego Bluetooth, a teraz producent V-Moda dostaje szansę na udowodnienie swojej racji. Amerykańska marka od jakiegoś czasu produkuje przykuwające uwagę słuchawki, a w tej recenzji dowiemy się, czy audio również robi wrażenie.

Słuchawki V-Moda mają dla mnie osobistą historię. Z producentem zetknąłem się lata temu i od razu zachwycił mnie urok marki. Niezależny design, który do dziś cechuje modele, szybko mnie zafascynował. W tamtym czasie niestety nie udało mi się dostać w swoje ręce żadnego modelu, więc nigdy nie miałem okazji posłuchać ich z pierwszej ręki. Teraz jednak to się zmieniło i cieszę się, że miałem okazję je przetestować.

Cena jest z pewnością spora

Słuchawki V-Moda Crossfade 2 Wireless dostępne są w trzech podstawowych kolorach: matowej czerni, matowej bieli oraz rose gold. Wszystkie trzy kolory znajdziecie na Amazonie w cenie 279,99 dolarów. Crossfade 2 Wireless należą do tej samej kategorii co QC35 firmy Bose i WH-1000XM2 firmy Sony. Codex Edition kosztuje 350 dolarów, a ponadto obsługuje trzy główne kodeki audio: aptX, AAC i SBC.

Jeśli lubicie projektować sprzęt według własnych upodobań, powinniście zajrzeć na stronę V-Mody. Metalowe płytki, które są przymocowane do boków obu nauszników można regulować na wiele sposobów. Nie tylko możesz wybrać grawerunek z gamy gotowych grafik, ale także wgrać swoje zdjęcie. Ale to nie wszystko: możesz również wybrać materiał, z którego wykonane są płytki, ale uważaj, bo niektóre materiały wywindują cenę do niebotycznych rozmiarów. Cena może sięgnąć nawet 27 000 dolarów.

V-Moda dołącza do słuchawek bardzo dobrze wykonane etui o odpowiednim designie. Ponadto w opakowaniu znajdziemy również kabel audio oraz kabel do ładowania (niestety nadal micro-USB).

Jasny, niezależny język designu

Mało który producent słuchawek kładzie większy nacisk na design i urok jak V-Moda. Wzornictwo jest kwestią dyskusyjną, ale jedno jest pewne: V-Moda Crossfade 2 Wireless z pewnością wyróżniają się z tłumu. Już same sześciokątne metalowe płytki na zewnątrz, które mocowane są za pomocą przyciągających wzrok śrub, nadają słuchawkom własny styl. Jak już wspomniałem, design zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia, a na żywo również prezentuje się świetnie.

Słuchawki są bardzo dobrze wykonane. W przeciwieństwie do niektórych innych producentów, V-Moda używa dużo metalu, ale jest też sporo plastiku. Duży napis V-Moda pokryty jest sztuczną skórą, a od spodu znajduje się pasek materiału.

Słuchawki oferują świetną kontrolę: po prawej stronie słuchawek, na górze znajdują się trzy przyciski: jeden do Play/Pause, a dwa kolejne do zwiększania i zmniejszania głośności. Przyciski są wykonane z plastiku i nie wydają się szczególnie wytrzymałe. Wyglądają dość tanio i nie mają przyjemnego punktu nacisku, więc będziesz musiał zdjąć słuchawki, aby płynnie je obsługiwać.

Jest też fader, który obraca słuchawki lub wprowadza je w tryb parowania. Lubię używać faderów do włączania i wyłączania słuchawek, a ten wykonuje swoje zadanie niezawodnie. Jest mało zauważalny i nie przeszkadza w projektowaniu.

Krótkie słowo o komforcie: słuchawki nie są tak wygodne jak modele Sony, Bose czy Sennheiser. Nie są niewygodne w noszeniu, ale nauszniki są trochę za małe, przynajmniej dla moich uszu. Po dłuższym użytkowaniu stało się to trochę nieprzyjemne.

Dźwięk jest całkiem przyjemny

Ostatecznie liczy się dźwięk , a pod tym względem słuchawki Crossfade 2 Wireless są absolutnie przekonujące. Dźwięk jest dobrze zbalansowany, z wyraźnymi basami i bogatymi średnimi tonami. Dźwięk przypominał mi bardzo moje Sony WH-1000MX2, i oba brzmią dość podobnie, i to jest dobre.

V-Moda nadal nie oferuje redukcji szumów. Szkoda, ale dzięki temu dźwięk jest bardziej czysty. Nie zrozumcie mnie jednak źle, korzystam z zalet redukcji szumów, szczególnie mieszkając w dużym, głośnym mieście.

Crossfade 2 Wireless wysyła jasny komunikat i ma sens, że V-Moda nie uwzględniła aktywnej redukcji szumów. Ponownie, marka chce się skupić na dźwięku i to im się sprawdza. Nie ma aplikacji lub innych bibelotów, które inne nowoczesne słuchawki przynoszą ze sobą. To tylko zestaw słuchawkowy Bluetooth, który chce zaimponować poprzez wykonanie swojej pracy: zapewnienie wysokiej jakości dźwięku.

Oczywiście, słuchawki mogą wyglądać nieco staroświecko w dzisiejszych czasach. Przy dość wysokiej cenie, można by oczekiwać czegoś więcej. Ja jednak wolę produkty, które skupiają się na tym, co najważniejsze. Tak wiele urządzeń próbuje robić wszystko, ale nie robi tego dobrze.

V-Moda Crossfade Wireless 2 obsługują aptX, ale tylko w wersji Rose Gold. Nowy model z dodatkiem Codex Edition obsługuje kodeki, AAC i SBC. Producent wymienia wszystkie te informacje na temat różnych kodeków na specjalnej stronie internetowej.

Bez niespodzianek z baterią

V-Moda podaje, że słuchawki oferują 14 godzin pracy na baterii. Nie jest to wynik szczególnie wybitny, ale jest więcej niż wystarczający. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że jest to rozsądna wartość. Niektórzy konkurenci oferują słuchawki, które mogą pochwalić się 20 godzinami pracy na baterii, ale ja mogę żyć z zaledwie 14 godzinami.

Jest jeden mały punkt krytyki dotyczący tych słuchawek. Na faderze znajduje się mała dioda LED, ale włącza się ona dopiero wtedy, gdy bateria jest już prawie rozładowana i trzeba ją naładować, a wtedy miga na czerwono. Niestety, nie da się określić, ile jeszcze pozostało do tego czasu naładowania baterii. Inni producenci znaleźli na to lepsze rozwiązania, czy to w postaci wyświetlaczy LED, czy też jakiegoś systemu powiadomień.

Dobre słuchawki, ale chyba nie warte zakupu

Koniec końców, słuchawki V-Moda Crossfade 2 Wireless pozostawiają mnie z mieszanymi uczuciami. Bez wątpienia podobają mi się i używałbym ich wielokrotnie. Ale mimo wszystko muszę przyznać, że nie wytrzymują bezpośredniej konkurencji. Są po prostu za drogie. Jak już opisałem powyżej, cieszy mnie to, że V-Moda skupia się na tym, co najważniejsze i nie kombinuje z nadmiarem funkcji.

Jednocześnie słuchawki nie oferują tak naprawdę niczego, czego nie ma konkurencja i brakuje im ciekawych funkcji. Przede wszystkim, na dłuższą metę, brakuje mi aktywnej redukcji szumów, bo podczas dojazdów do i z pracy hałas z zewnątrz jest po prostu zbyt głośny.

Jestem bardzo ciekawy, jak dalej potoczy się trajektoria słuchawek Crossfade. Jedno jest pewne: V-Moda będzie nadal rozwijać swoje słuchawki i dodawać kolejne funkcje. Nie mogę jednak w tej chwili nazwać słuchawek Crossfade 2 Wireless moimi ulubionymi, gdyż ten tytuł należy do Sony WH-1000MX2.